Ofiary portalu

Ofiary portalu

Jesli macie Panstwo jakiekolwiek informacje o smierci osob z powodu przegladania naszych stron, bardzo prosimy o kontakt z nasza redakcja.

Ponizej przedstawiamy, zapewne niepelna, liste ofiar portalu www.nochale.pl. Zdajac sobie sprawe z tego, ze nie jestesmy w stanie przewidziec reakcji osob odwiedzajacych nasze strony, przyjelismy jednoglosnie rozporzadzenie o ograniczeniu dawki humoru o 7,99% na kazda strone w formacie html oraz 11,99% na kazdy rysunek w formacie jpg. Przepraszamy z gory tych, ktorzy z tego powodu nie beda mogli przejsc do stanu smiechu ustawicznego, co zawsze bylo sila naszego serwisu. Drodzy Czytelnicy, zrozumcie nas! Nie chcemy dalszego rozlewu krwi!

Jan Dziedulecki - mial 59 lat i tryskal energia. Dusza towarzystwa. Zmarl przy komputerze wnuczka, ktory czytal wlasnie nasz humor klasowy. Pan Jan dostal ataku smiechu przy czytaniu zdania ''Syzyf to byl taki czlowiek, ktory ciagle mial pecha''. A mowilismy naszemu naczelnemu, Jurkowi Czernemu, zeby wyrzucic to zdanie z listy jako zbyt niebezpieczne. Pan Jan zmarl na atak serca w czasie, co jest tym bardziej tragiczne, gdy jego corka, zwabiona gromkim smiechem przed ekran komputera slaniala sie od smiechu po przeczytaniu slawnej sentencji ''styl barokowy zasadzal sie na perukach'' i nawet nie zauwazyla agonii ojca. Na szczescie sanitariusze nie dolaczyli do grona smiejacych sie, gdyz wnuczek przeczytal im w slownicheque''u, ze ''zwloka jest to zaplata za opoznienie przybycia karetki pogotowia''. Corke pana Jana na wszelki wypadek rowniez wzieto do szpitala - na obserwacje psychiatryczna.

Alojzyna Przekretka - dolaczyla do grona ofiar portalu po przeczytaniu recenzji o filmie ''Jutro nie uwiera nigdy''. Nasz recenzent, Bodon ''Rasta'' Walenczyk, zostal zawieszony w obowiazkach, po tym, jak powiedzial ''no co mam zrobic, ze ktos umiera z reka w kinocniku''.

Henryk Ochabski - zginal w blizej niewyjasnionych okolicznosciach przy swoim biurku w oficynie wydawniczej, gdzie pracowal jako lowca talentow i wyszukiwal potencjalne hity wydawnicze. Jedyne, co udalo nam sie ustalic, to fakt, ze denata znaleziono przed komputerem, na ekranie ktorego otwarty byl rysunek dra Kichonia o wyrostkach. Jurek Czerny powiedzial ''nikt juz nie dowie sie, co by sie stalo, gdyby pan Henryk przezyl do nastepnego rysunku'' [ktory byl duzo mniej smieszny - przyp. red.].

Donata Baniek - braklo jej tchu przy czytaniu cacytatow. Zmarla przez uduszenie. Policja miala wszelkie powody, by sadzic, ze to byla proba samobojcza. Czyzby pani Donata byla pierwsza osoba, ktora nie umiala pogodzic sie ze swoim intensywnym poczuciem humoru?

Jeremi Broda-Rzechejski - jego smierc szczegolnie uderzyla w nasza redakcje. Pan Jeremi byl samozwanczym krytykiem naszego portalu. Czesto nas odwiedzal i rzucal nam coraz to nowe wyzwania. Glosne, rowniez dla naszych sasiadow, firmy produkujacej antyprezerwatywy, rozmowy z Adasiem (Adam Kapela - przyp. red.) sciagaly cala redakcje do sali konferencyjnej. Ciety dowcip, celne riposty, retoryczne potyczki, lingwistyczne batalie - a wszystko dlatego, ze pan Jeremi uwazal, ze w naszym poralu nie ma absolutnie nic smiesznego. Pewnego razu dostalismy sygnal z kafejki internetowej - ''Znowu macie kogos na sumieniu.'' - to byl wlasciciel kafejki. Powiedzial, ze ofiara nie wytrzymala przy czytaniu szefa szatni. Natychmiast pojechalismy na miejsce wypadku. Bylismy tam oczywiscie przed pogotowiem. Denat lezal przy wejciu. To byl pan Jeremi.

Hirek Sroka - jeden z wielu fanatykow zarysunkow. Jego serce nie wytrzymalo przy cyklu ''na emeryturze''. A to byl taki mlody czlowiek.

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl